Muffiny “kinder bueno”

Miałam wrzucić je jutro, ale nie mogłam się powstrzymać :] Mam nadzieję, że przetrwają do jutra, bo obiecałam obdarować nimi kilka osób :] Świetne na walentynkową kolację, jeśli tak jak ja użyjecie papilotek w kształcie serc.

Muffiny “KINDER BUENO”

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru białego
  • 2 łyżki kakao (u mnie był to napój czekoladowy “Maltesers”)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 100 gram masła
  • 1 jajko
  • trzy batoniki “kinder bueno” (trzy opakowania, po dwa w środku)

W jednej misce mieszamy składniki suche czyli mąka, proszek do pieczenia i cukier. W drugiej misce mieszamy składniki mokre – jajko, mleko i roztopione i lekko ostudzone masło.  Łączymy wszystko razem i dodajemy kakao. Mieszamy wszystko razem aż powstanie gładka masa. Wkładamy gotową masę do papilotek i wbijamy w to po jednej kostce “kinder bueno”. Pieczemy 25-30 minut w 180 stopniach. Wyszło mi 17 muffinek, ale to wszystko zależy od wielkości papilotek :] opcjonalnie powinno być 12.

Pikantny kociołek.

PIKANTNY KOCIOŁEK

Składniki:

  • 500 g. szynki bez kości
  • łyżkę oleju
  • mielony pieprz
  • tymianek
  • 1 cebula
  • 1 czerwona papryka
  • 1 zielona papryka
  • 1 żółta papryka
  • 2 duże marchewki
  • pietruszka/koper
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • mielona papryka ostra
  • przyprawa do gulaszu
  • ząbek czosnku

Mięso pokroić w kostkę, drobno starty tymianek i pieprz wymieszać z mięsem – odstawić. W garnku zagotować szklankę wody, dodać mięso, wsypać ostrą paprykę (ilość wedle uznania – zależy jak bardzo pikantna ma być potrawa) i wlać olej. Paprykę oczyścić z nasion i pokroić w paski. Marchew obrać i pokroić w talarki, cebulę w drobną kostkę. Wsypać przyprawę do gulaszu – mniej więcej 3 łyżki. Dodać paprykę, marchew i cebulę oraz starty na tarce czosnek (na najmniejszych oczkach). Gotować jakieś 10 minut. Następnie odlać do kubka trochę “sosu” z gotującego się garnka i wsypać jakieś 3 łyżki mąki. Wszystko dokładnie wymieszać, żeby nie powstały grudy. Jeśli nie udało nam się i grudki powstały, najlepiej wlewać to przez durszlak – wszystko wymieszać i gotować na małym ogniu 4 minuty. Na końcu posypać pietruszką lub koprem. Możecie używać własnych metod zagęszczania sosu – wedle uznania :]

Urodzinowy sernik marmurkowy

Chyba zakochałam się w pieczeniu :) Nie potrafię opisać uczucia i satysfakcji jaka przychodzi do mnie po upieczeniu czegoś słodkiego. Wcześniej piekłam, ale jakoś nie ciągnęło mnie do tego tak bardzo jak do gotowania. Wszystko zmieniło się odkąd upiekłam moje urodzinowe ciastko – co prawda urodziny mam dopiero we wtorek (25.01), ale malutki poczęstunek w gronie najbliższych zaliczyłam już wczoraj. Długo zastanawiałam się co wybrać – w planach był torcik cappuccino, ale skład żelatyny w przepisie szybko go wykluczył – nie miałam czasu na błędy a z żelatyną mam same nieudane spotkania. W końcu padło na sernik – pytanie “JAKI?” skoro tyle jest rodzajów. Chciałam sernik prosty, szybki ale nie taki jak zawsze, bo w końcu urodzinowy – postanowiłam więc, że będzie marmurkowy. Więc do dzieła. Przepis pochodzi z książki “Serniki” – podaję z moimi modyfikacjami w nawiasach.

Sernik Marmurkowy

Składniki:

  • MASA JASNA:
  • 40 dag twarogu (użyłam gotowego do sernika – dałam 500g)
  • przyprawa do sernika (nie mogłam znaleźć, więc dodałam aromat rumowy)
  • 12,5 dag cukru
  • 2 jajka
  • MASA CIEMNA:
  • 20 dag czekolady (dałam 100 g)
  • 20 dag masła
  • 3 jajka
  • 25 dag cukru
  • 12,5 dag mąki

Składniki masy jasnej zmiksować na gładki krem mikserem na wolnych obrotach. Przygotować masę ciemną – pokruszoną czekoladę i masło roztopić w rondelku cały czas mieszając – po uzyskaniu gładkiego kremu zdjąć z ognia. Przesiać mąkę. W misce ubić jajka z cukrem,  dodać sos czekoladowy – wymieszać, dodać przesianą mąkę i znowu wymieszać. Do natłuszczonej formy wlać 3/4 ciasta czekoladowego, na wierzch wlać krem serowy a następnie resztę ciasta czekoladowego. Trzonkiem łyżki delikatnie wymieszać ciasto by powstał marmurkowy wzór. Piec w rozgrzanym do 180 st. piekarniku przez 40 minut.


Drożdżówki z serem i brzoskwiniami.

Od dość dawna nie publikowałam niczego :( Jest mi niezmiernie głupio bo to tylko i wyłącznie moje lenistwo. W kuchni bywałam często, ale nie miałam pod ręką aparatu z którym toczę małą wojnę, bo nie chce ze mną współpracować. No, ale żeby już nie przedłużać – ostatnio nabrałam ochoty na drożdżówki -  takie pyszne z serem i najlepiej jakimś owocem. W szafce znalazły się brzoskwinie, więc padło na nie ;) I tak powstały jakieś takie bułeczko-drożdżówki. Właściwie to moje pierwsze starcie z ciastem drożdżowym (nie licząc pizzy) i drożdżami w proszku, które polecał pan po uprzedniej sprzeczce, że na pewno mają świeże drożdże – chociaż nie mieli ;D

Drożdżówki z serem i brzoskwiniami.

-ciasto-

  • 500 g. mąki + 1/2 szklanki w pogotowiu
  • dwa/trzy opakowania suchych drożdży
  • 6 jajek
  • szczypta soli
  • 4 łyżki cukru
  • szklanka mleka
  • opakowanie margaryny do pieczenia

-nadzienie-

  • dwa opakowania sera białego
  • serek naturalny mały
  • opakowanie budyniu waniliowego
  • aromat (u mnie rumowy)
  • dwie puszki brzoskwiń pokrojonych w cząstki
  • 1 jajko
  • cukier

W rondelku rozpuszczamy całą kostkę margaryny i zostawiamy do ostudzenia. W międzyczasie wyrabiamy ciasto przez połączenie wszystkich składników – mąka, drożdże, jajka, cukier, mleko, sól i wystudzona roztopiona margaryna. Zagniatamy ciasto do momentu uzyskania pożądanego efektu (w międzyczasie podsypujemy je mąką jeśli  będzie zbyt rzadkie), potem wyrobione zostawiamy na 2 godziny w ciepłym miejscu aż do wyrośnięcia. W międzyczasie przygotowujemy ser – kostki sera ucieramy razem z cukrem, jajkiem, białym serkiem naturalnym – dodajemy aromatu i wsypujemy opakowanie budyniu. Wszystko razem mieszamy mikserem aż do uzyskania jednolitej masy. Kiedy ciasto nam już wyrośnie formujemy z niego małe kuleczki i rozpłaszczamy – nakładamy pokrojone i odsączone brzoskwinie i smarujemy wierzch masą serową. Układamy na wcześniej natłuszczonej blasze i pieczemy w temp. 160 stopni aż ładnie wyrosną a skórka się zarumieni. Nie patrzyłam dokładnie ile powinny się piec, bo przepis jest wymyślany a z racji tego, że to pierwszy raz z ciastem drożdżowym to po prostu zaglądałam do nich cały czas ;) Mam nadzieję, że każdy dostosuje sobie optymalny czas pieczenia.