Podróżniczo czyli Richmond Park

Z cyklu podróżniczej strony “Widelca” zabieram Was w podróż po parku Richmond, największym parku Królewskim w Londynie (powierzchnia 2500 hektarów) i największym parku miejskim w całej Europie.

Wybraliśmy się do parku z Ł dość późną niedzielną porą – było już ok. 17 kiedy dotarliśmy do parku, pogoda wieczorna dawała o sobie znać – mimo zachodzącego słoneczka było chłodno, ale nie przeszkodziło nam to w obejściu niestety nie całego parku. Doszliśmy do pięknego jeziora, które mieści się mniej więcej po środku, obejrzeliśmy Pembroke Lodge and Garden, gdzie trwało wesele (panna Młoda miała piękną suknię ślubną a goście płci żeńskiej – fantazyjne kapelusze na głowach). Nie udało nam się jedynie dojść do plantacji Isabelli, pięknej aranżacji z kwiatów i roślin uprawianych ekologicznie – ściemniało się i park powoli przygotowywał się do zamknięcia.

Kilka praktycznych informacji o historii parku

Za panowania Edwarda I okolicę zwano Manor of Sheen (Dwór Sheen). Nazwę Richmond ustanowił Henryk VII.  W 1625 roku  Karol I przeniósł swój dwór do Pałacu Richmond aby uciec przed zarazą pustoszejącą Londyn a w parku stworzył miejsce dla jeleni i danieli. W 1637 roku na mocy decyzji Karola I zamknięto i ogrodzono park, co spotkało się z protestami i niezadowoleniem mieszkańców. Mury stoją po dziś dzień – mimo, że park jest teraz otwarty dla odwiedzających.  W Pembroke Lodge w 1847 roku zamieszkał ówczesny premier Lord John Russell, obecnie znajduje się tam restauracja z widokiem na Tamizę.

Ciekawostką są żyjące tam jelenie i daniele – można zobaczyć je i sfotografować z dość bliskiej odległości (nie zapominając o rozwadze — są to mimo wszystko dzikie zwierzęta). To na prawdę niesamowite uczucie stać oko w oko z tymi pięknymi zwierzętami, choć przyznaję że potrafią być trochę przerażające – co pokazuje nagrany przeze mnie filmik, który niestety nie chce mi się wgrać na serwer :/ Możecie obejrzeć stronę internetową parku >tutaj<

 

 

Lekka sałatka i zapowiedź…

Ostatnio naszło mnie na sałatkę – z dużą ilością oliwek i sera feta :) I taką też sobie zrobiłam, na kolację zjadłam pełny talerz ku uciesze Ł, który pilnuje moich posiłków jak strażnik. Przez ten tydzień szykuje mi się sporo pracy z czego jestem zadowolona.

Pokażę Wam też dziś zapowiedź następnej notki, z cyklu podróżniczej strony “Z widelcem po Londynie”, mogę jedynie zdradzić że wyprawa się udała :) było przepięknie, zatęskniłam za moim miejsce w Polsce, ale teraz wiem, że na wyciągnięcie ręki mam coś równie pięknego, pewnie niektórzy domyślają się gdzie byłam (mówię tu o Maggie, której teren jest pewnie dobrze znany, ale ciii…)

Lekka sałatka:

  • mieszanka sałat
  • pomidory cherry
  • ser feta
  • drylowane oliwki czarne
  • drylowane oliwki zielone
  • przyprawa do sałatek
  • pieprz ziołowy
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • bazylia
  • oregano

Sałaty umyć pod zimną wodą i zostawić do obcieknięcia, umyte pomidory przekroić na pół, oliwki odsączyć z zalewy. Do miseczki dodać sałatę, oliwki, pomidory i pokrojony w kostkę ser feta – całość skropić oliwą i przyprawić obficie przyprawą do sałatek, bazylią i oregano, do smaku dodać trochę pieprzu ziołowego.

P.S

Do zdjęcia dumnie pozuje mój “przy-łóżkowy” kot Egipski, przywieziony przez mojego Kuzyna z Egiptu :) dumnie strzeże moich nocnych snów. Jak wiadomo koty w Egipcie były niezwykle czczone i odgrywały ważną rolę w życiu starożytnego Egiptu – były nie tylko towarzyszami zabaw i myśliwymi, utożsamiano je z boginią Bastet – kobietą z głową kota, która była patronką miasta.

No i obiecana zapowiedź:


Richmond upon Thames.

W poście, który otwierał przeniesienie mojego bloga z blogspotu na wordpress napisałam, że będę zamieszczać tu również informacje i zdjęcia o różnych częściach Londynu. W końcu jest to blog kulinarno-Londoznawczy :)

Na początek chciałabym Was zabrać do Richmond upon Thames, jest to okręg w Londynie znajdujący się w południowo-zachodniej części miasta. Formalnie częścią Wielkiego Londynu jest od 1965 roku. Richmond z dawnych czasów jest kojarzony przede wszystkim z rodziną królewską – Karol I ogrodził teren Richmond i utworzył na nim pole łowieckie, na którym obecnie znajduje się park Richmond Green (o parku będzie kiedy indziej, z dużą ilością zdjęć – w końcu jest to podobno największy park miejski w Europie, więc należy mu się osobny post).

Współczesne Richmond to przede wszystkim główna ulica ze sklepami, otwarte przestrzenie zielone, mnóstwo kafejek i restauracji oraz rzeka (na zdjęciach).

Najbardziej prestiżową częścią Londynu jest bez wątpienia Richmond Hill, gdzie mieszkały bądź nadal mieszkają “sławy” (Mick Jagger, Keith Richards) oraz mniej znani ludzie.  W tej części ceny mieszkań są niesamowicie wysokie.

W Richmond jestem dość często, niestety w porach rannych i zazwyczaj mam bardzo mało czasu, dlatego zdjęcia są tylko z perspektywy mostu, który łączy dwie części tego pięknego zakątka. Następnym razem postaram się zrobić ich więcej i zaktualizować obecną galerię. Póki co, ode mnie mogę dodać że Richmond to miejsce do którego warto zajrzeć, choćby posiedzieć nad rzeką i poobserwować wszędobylskie kaczki a przy odrobinie szczęścia w parku można pooglądać stada jeleni i uprawiającego ranny jogging Gordona Ramsaya :)